|
wtorek, 01 grudnia 2009
?
Zadowolony?? Jak ja mówie że komuś nie podam adresu to mam widocznie ku temu powód. I tak znalazł.
A poza tym. Zawsze mi sie będzie podobać. Niezależnie jaki będzie złośliwy, nieprzyjemny, szorski. Zawsze. Po tylu latach mi nie przeszło, więc chyba nie przejdzie. I tak nic nie będzie. Wiem. Ale on działa na mnie tak...Tak jak Krzysiek drugi. Tylko tego znam, a tamtego nie znam.
Najfajniejsi mężczyźni mieszkają na Azorach];
środa, 23 września 2009
do velco
Velco nie wiem kim jesteś.czy jesteś po prostu zwykłym uzytkownikiem który odwiedza blog czy.. kimś znajomym. Chce pisać jak jest po zerwaniu z Grześkiem więc dlatego zmieniam bloga. Zaczynam pisac nowego. Niech inni ludzie myślą jak myśleli o mnie ( źle czy dobrze nie obchozi mnie to) a chce się dzielić wrażeniami, odczuciami takimi szczerymi.
Nie wiem jeszcze na jakiej będzie stronie, ale tutaj napewno nie.
wtorek, 15 września 2009
..
"A co u mnie? Ech, tak jak w Krakowie - wódka droższa, co poza tym? chyba nic się nie zmieniło ;) Musimy się koniecznie spotkać w grodzie Kraka i spokojnie pogadać! Jak tylko będziesz mieć chwilkę, to daj znać albo tu, albo - najlepiej - na GG. Jeśli o mnie chodzi, to tak wstępnie: wieczory od 23.09 powinienem mieć wolne :) " Jasne, wreszcie pogadamy:) Strasznie rzadko się spotykamy" I jeszcze jeden ale jednak go usunęłam z listy odbiorczej... A szkoda bo równie miły. 2 wiadomości od 2 różnych facetów + ten jeden którego nie ma, a jakże miłe. I rozweselają mi te nudne i smutne dni. zwierzęta
Z mamą coraz gorzej. Stosunek ja i mama coraz gorszy. Spotkałam się z Miloszem dziś. Może nie jakiś uroczy ale ten garnitur...zawsze mężczyźni ubrani w garnitur mnie pociągali i co zrobię. Miłosz mi uświadomił że ludzie mają dużo ze zwierząt. Trudno się z tym nie zgodzić. Nie ma to jak pożądanie. Którego niestety nie da wcielić w życie. A szkoda. Zobaczymy czy się jeszcze odezwe.
Świetny artykuł we "Wprost". Jeden o zamożnych facetach których "lunch z klientem" to seks z ulubioną laską. Drugi świetny, że w czasie gdy kobiety mają dni płodne faceci bardziej na nich lecą. Drugi można samemu sprawdzić;] MOże doczekam się artykułu kiedy kobietą mają największą ochotę na seks. W jakim okresie owulacji. Czy to ma coś wspólnego czy nie. Napewno ma. Dostałam się na staż.. O..uwielbiam " Prócz Ciebie nic" Kiljański&Kayah. Zrobiłąm test. Nie będe mamą. Uf. Te mdłości ranne mnei neipokoiły. Może wkońcu tabletki zadziałały?? Oby. Jaka byłam zła. POszłam do sklepu z bielizną. Chciałam sobei kupić jakiś ładny ale nie w jakiś przekraczających moje możliwowści finansowe stanik I nic. czy ja mam jakiś dziwny rozmiar stanika?? Mówię jej że chce taki jak mam tylko kolor inny albo coś. Nie ma. NIby jest ale nie. Jakiś fason nie ten, krój. Więc z nowego stanika nici. Pani się lekko zdziwła jaki chce rozmiar. Dziwna jakaś.. Czy rozmiar D to coś dziwnego?? Tak, chyba dla niej tak. Ona jak ma B to dobrze. Może nie wyglądam że taki mam. Jak trzeba go pokazać to nie ma problemu ale nie zawsze go trzeba pokazywać, więc nie widać.
czwartek, 10 września 2009
bleble
Kilka dni temu rozmawiałam z Karolem na skypie. Znaczy ja gadałam a on pisał bo coś mu się mikrofon zepsuł. Gadaliśmy tak o, o wszystkim. Jak to Karol, że myśli o mnie, że pamięta wszystkie sprawy związane z nami itd. Dałam mu do zrozumienia że było i minęło. Nie zrozumiał. Pisałam do niego wczoraj czy chce się spotkać. Nudziło mi się tak niemiłosiernie. Nie mógł. Napisał, fakt, napisał że może dziś. Odpisałam że może. Ale w ogóle o tym zapomniałam. Poszłam do lekarza tak o, normalnie. Niewymalowana i nie w miare ładnie ubrana. Dziś koncentrowałam się na czytaniu książki a nie na ubieraniu itd. Spotkaliśmy się. Nic sie nie zmienił chłopak. Poszliśmy na spacer. Jednym parkiem, potem przez AGH i drugi park. Siedzliśmy w głowach. Hm między kim siedzieliśmy? z mojej strony był Poniatowski a z jego? nie pamiętam. Ależ było gorąco;/. Nie widzieliśmy się huhu ze 2 lata? Ja z nim normalnie gadałam on z jakimiś podtekstami seksualnymi. Ładnie wyglądam i inne takie. Ogólnie było sympatycznie. Powiedziałam mu bez ogródek jak jest, przyjął do wiadomości, a przynamiej mam taką nadzieję. Potem powrót. Pod Cracovią każdy poszedł w swoją stronę. Ciekawe czy spotkamy się jeszcze kiedyś. W autobusie oczywiście czytałam. Po powrocie, czytałam. Prócz tego strasznie mi niedobrze było. Prawie nic nie jadłam. Nie prawie, nic.... Herbata jednak dobra na wszystko. Gorzka. Do słodko-kwaśnej opowieści książkowej. BYłam z siebie dumna., 500 stron w 4 dni. A dalsza część czeka na wsi. Wilkstepowy nic nie pisze. To chyba jego kolej w mailowaniu. Pewnie się aklimatyzuje... Do HUberta napisałam i..mi nie odpisał. Za to Anitka odpisała. Mieszka przynajmneij do grudnia w Holandii i jest jej dobrze. Już z innym chłopakiem. Termin na USG w przyszłym tyg, a do i zapomniałam jak sie zwie fachowo ten lekaraz termin ( od zator i tych pierdół)- bezterminowo. Musze szukac gdzieś indziej. Jutro do mamy. Zobaczymy.
środa, 09 września 2009
dobra książka
Kiedyś ja kupiłam mamie książke, a teraz dostała taką samą od cioci Małgosi. Jedna w Krakowie, druga na wsi. W końcu się wzięłam za coś pożytecznego niż doom2 którego za cholerke nie mogę przejść i mnie to wkurza. A już jestem tak blisko końca i dupka ( ta dupka to zaczerpięte od Grzegorza). Zaczęłam 2 albo 3 dni temu i juz 150 ztrona. Czytam i czytam. Bardzo interesująca, taka życiowa. Nie jakieś głupoty w stylu, porzucił a potem się z nią ożenił czy coś. W sumie podobną każdy średnio inteligentny człowiek mógłby ją napisać. Opowiada o życiu pewnej kobiety, która pisze w osobie" ja" a to lubię. Nie- Kasia poszła na zakupy i spotkała pięnego blondyna. Tylko- poszłam po chleb i spotkałam pięnego niebieskookiego blondasa. Coś w tym stylu. Czytałam ją przed wyjściem do Galerii. Coraz bardziej mnie wkurza. Nawet nie ona tylko Ci ludzie. Młoda matka z dzieckiem w głębokiem wózku jak to się mówi maszeruje w galerii. A na zewnątrz?? Piękna pogoda, leciusieńki wiaterek i po prostu- bardzo miło. Zamiast z tym dzieckiem pójśc choćby na Planty jak już nic innego nei wymyśli. OK, może poszła kupić rzeczy dla maluszka.. Może zawsze chodzi na spacery a dziś postanowiła iśc do galeri. Może, ale mi się nie wydaje. Chciałam skusić Jacka i Karola na spacer. Nie. Jeden- za późno mu powiedziałam i pracuje i wogóle nie. Karol- własnie wrócił z rozmowy kwalifikacyjnej i musi gdzieś tam jechac bo dziadkowie coś chcieli. OK, przynajmniej jakiś sensowny powód. Spytał czy może jutro. Może, ale nie obiecuje bo jutro może mi sie nie będzie chciało a dziś chce Wczoraj zrobiłam sobei taki wieczorek. Ni ebyło śiweczek ani pachnidełek. Po prostu- inne światło a małej lampki ( oh jak ja to lubię, światło które nie razi a oświetla i taki taki ładny bladożółty? płomyk). Do tego TA książke i Milka. Milka najlepsza ze wszystkich czekolad jest i kropka. A najlepsze są dwie: w ciapki tzm łaciata i jogurtowa. Miałam dziś ochotę na coś słodkiego: na pitno-łyżeczkową strasznnniee słodką czekoladę w Prowincji albo ogólnie coś czekoladowego no ale nikt ze mną nie chciał się umówić. To nie. Moje plany spełzły na kupieniu Milki i pojechaniu do domu po godzinnej gadaninie z Anką. Anka troszkę mnei wkurzyła bo myślałam że jak zawsze przywiezie kasę a ona że jej nie ma. NIe tego się spodziewałam, dobrze że niczego nie kupowałam na allegro bo bym nie miała z czego zapłacić. Prócz tego boli mnei głowa. Gadałam z mamą i mówie że nie wydaje mi się że od tego kręgosłupa. Kręgosłup swoją drogą, a głowa swoją. Bolą mnie górne policzki, koło samego nosa.Nie wiem czy to zatoki, mama mówi że zatoki są wyżej. To może ta cysta ?? Bardzo możliwe ale.. Ale nei chce żebym robiła prześwielenie. Pogadać z Więckowską mam. Czekam na list od Olki. Ciekawe czy się doczekam. Pod koniec tygodnia wyśle kartke urodzinową do Kezloka. Życzenia życzeniami a poza tym napisałam delikatnie ( oj, bardzo delikatnie jak na mnei ) co czuję do niej. Jak się zachowuje moim zdaniem itd. Niech wie. Grzegorz pisze czy będe na gg. No jestem. Pytam czy meczu nie ogląda. A on: -"wszyscy mówię o jakimś meczu, a ja nawet nie wiem kto gra;]" cały Grzegorz. Jakoś mi się nie chce, chociaż zwykle oglądam.
poniedziałek, 07 września 2009
weekend i inne bzdury
Pojechałam na wieś bo co miałam innego do roboty. Przyjechałam do mamy a co ona? wszystko robiła żeby ze mną nie gadać. Oczywiście zmywarka była do rozpakowania bo ona nie lubi. To niech jej nie włącza do cholery. Potem, o bałagan się zrobił w kuchni może posprzątasz. Potem pojechali na grzyby więc: rozpakuj rzeczy i inne rzeczy żebym przypadkiem się nei nudziła. ( ona chyba tak twoerdzi bo ja wcale się nie nudzę). W sobotę pojechali na grzyby znowu. Ojciec mnie namawiał żebym jechała. - Nie chce- mówię - A może jednak- ojciec - Nie. - mówię znowu - a dlaczego nie?- ojciec - Bo nie lubię chodzić na grzyby. I nie zmuszaj mnie do czegoś czego nie lubię- coś w tym rodzaju powiedziałam i dał za wygraną. Już mieli wychodzić i mama do mnie już chciała coś powiedziec a ja powiedziałam - nie. Nie wiem co chciała , ale zapewne coś w rodzaju posprzątaj, pozamiataj. Nie odzywała się całą sobotę do mnie. Później przyjechali znajomi ojca. Coś tam gadamy o pracy itd i ojciec znowy o tej pracy, czy bym chciała pracować z więźniami itd. To ja że nie. W jakimś to byo kontekście i mówię że nie, że ok, załatwia mi ten staż ale ja sie dopiero po fakcie dowiedziałam że w ogóle chce ten staż. Ojciec coś dziwnie na mnie patrzył a ja do niego że ok, że jak sie dostane to pójdę ale mnei się nie pytał o zdanie czy chce tylko załatwiał. Nie było to ani złośliwe z mojej strony ani on chyba tego tego jakoś źle nie odebrał. Przynamniej powiedziałam o co mi chodzi. W niedziele. Przyjechał mój kochany brat. I..pojechali na grzyby. Tym razem Kuba z mamą bo tata o dziwo nie chciał. Wyboerali się chyba pół godziny. Więc oto spędziłam weekend z mamą a raczej ze swoim pokojem, laptopem i domem w sensie budynku. Dzis poniedziałek. Wstałam o 10. Jakiś pieprzony pies zajebiście głośno szczekał. Oglądał DDTVN i dochodze do wniosku że naprawde mam depresje bo własnie o niej było. Ale nikt tego nie zauważa bo po co. Tata dzowni do mamy przed chwilą. Miałam iść do optyka bo zepsuł mi się nosek ale nawet dupy mi sie nie chciało ruszyć. Pójdę jutro. Słyszę jak tata mówi tylko mamie że : nie. Ale nie wiedziałam o co chodzi. Mama z miejsca czy byłam po ten nosek a ja że jutro pójdę. Ona- że po to tak sie spieszyłas, po to jechałaś do krakowa itd. Powiedziała i czeka na moją reakcję. - Wiesz, po tym co powiedziałaś nie chce mi się już gadać- ja - To cześć. I odłożyła słuchawkę. Od 16 boli mnie głowa, ale nie od kręgosłuoa bo kręgoslup o dziwo nie boli. Prócz tego stwierdziłam że jutro wszytsko zrobię, i pójde od lekarza, i wykupie lekarstwa i na cmetraz pojadę. Ale tego mi nie dała skończyć. Zreszt ą tego ile mam od ojca kasy wziąć na jej lekarstwa też nie wiem. Miałam do niej jechać w środę po spotjkaniu z Aniu ale chyba mi sie odniechciało. Nie chyba, napewno.
czwartek, 03 września 2009
coś innego
Dzwoni do mnei że już jest po pracy. I z tekstem: - gadałam z facetem i nie wiedziałam o czym móię, ale coś tam kupił. I co?? Mam mu gratulować? Bo nie miała czasu się nauczyć tych wszystkich ofert, bo?? był 2 razy w tygodniu na próbie i późno wrócił itd. Ale tłumaczenie...Nie wiem z czego on się tak cieszy. Myślałam że on idzie do pracy że tak powiem w swoim zawodzie a on poszedł tam gdzie jego siostra czyli jako jak to się zwie?? sprzedaje usługi przez telefon. Pytam się czy się wyrobi godzinowo bo jego siostra przecież nie dała rady. On mi na to że on w żadnej pracy nie wyrobi, a poza tym on będzie miał tylko 2dni w tyg zajęcia. - a skąd jesteś taki pewny? już masz plan że wiesz?- ja do niego - no nie, ale z taką babką gadaliśmy i ona powiedziała że tak będzie. - móić to sobie ona może oc chce, jak zobaczysz jaki masz plan, zatwierdzony itd to dopiero możesz móić że masz 2 dni zajęcia- ja do niego Ale nie, on wie lepiej. Chciałam mu tylko wytłumaczyć że może nie wyrobić jak nie będzie miał 2 d ni tylko 4 czy 5 dni zajęcia. OK, może i będzie miał te 2 dni ale jeszcze nic nie wiadomo. Jak on czasem wkurza...swoją głupotą. tak, głupotą. Nie pouczy się chociaż podobno mu zależy na pracy bo woli iść z kolegami na piwo.... ale super.. Rozmowa z kim to była oczywiście ? z Grzegorzem.
wtorek, 01 września 2009
mama
Najpierw o tym co było potem. Dzwonię do mamy tak jak sobie życzyła: a z kim byłas? a który to ? ( boże, czy ja się spotykam z tak wieloma facetami?? jest ich hm, 2 ?) ok, wytłumaczyłam. POtem że ide jutro pogadać w sprawie tego stażu, i żebym się jakoś ubrała. - Chyba jakos się ubieram - No nie wiem, jk ubierasz się tak jk n wsi Nie, nie ubieram się tak jak na wsi. -No nie wiem - No nie wiesz bo nie jesteś w Krakowie to nie wiesz Jeszcze co mam ubrać i wogóle. - Tak wiem. Powiedziałam żeby łaskawie zakończyła swój monolog - No i wymaluj się, uczesz jakoś - Tak, wiem - No nie wiem czy wiesz- znowu matka I coś tam jeszcze była ona: to jk wiesz to dowidzenia O co jej chodzi? Wcale nie chciałam żeby ojciec załatwiał mi ten cholerny staż. Miałam inne plany: że on mi powiedział co mam zanieść do urzędu pracy, a ja sobei sama gdzieś załatwie. Taki miałam plan. Ale nic z tego nie wyszło bo ojciec dziś do mnie dzowni że mam sie u niego pojawić w pracy o 9 bo chcieli ze mną pogdać w sprawie tego stażu. Ojciec już tam z kim gadał itd. Z jednej strony to fajnie, ale z drugiej nie nawidzę, nie znoszę jak ktoś coś załatwia poza moimi plecami. A nie zapytał się mnie czy bym nie chciała stażu gdzie indziej tylko że u niego w pracy. POwinnam się cieszyć? jakoś nie tryskam entuzjazmem. Ale nie powiem ojcu teraz żeby już nic nie robił, bo nei wypada. A z mamą jeszcze że ona na mnie nie krzyczy a ja a co teraz robisz a on że teraz tak bo ją zdenerwowałam. Ona ma się prawo denerwowac i wrzeszczeć na mnie a ja nie mam tego prawa. Widzę że stosunki z mamą co tydzień są coraz gorsze. Dobrze że oni z 1,5 lecą to może tyle wytrzymam a przez 3 tyg jak ich nie będe odetchne. Potem o tym co było przedtem.
czwartek, 27 sierpnia 2009
Olka cd
|
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||